W czerwcu premiery swoich krążków miało kilku głównych przedstawicieli polskiej sceny rapowej, także słuchacze podczas trwania wakacji nie mogą narzekać na brak nowości wydawniczych. Nie zawsze jednak ilość idzie w parze z jakością czego dowodem jest nowy album Tedego „FuckTede/Glam Rap” zawierający dwa zupełnie różniące się stylistycznie, brzmieniowo i lirycznie krążki.
Fani dostali łącznie 24 produkcje, z których jedynie część pokazuje mocną stronę TDF’a, niegdyś uprawiającego liryczny terroryzm, z którego dziś pozostała jedynie namiastka, którą jest nam dane uświadczyć słuchając obydwu płyt.
Jak już wspomniałem mamy do czynienia z dwoma krążkami. „FuckTede” to klasyczny, mocno tkwiący w korzeniach, brudny rap, poruszający tematy poważne, natomiast na „Glam Rapie” usłyszymy numery lżejsze ukazujące imprezowe aspekty życia rapera w połączeniu z drogimi samochodami i dobrą zabawą. Muzycznie jest nowocześnie i trendy, czyli w sam raz do zagrania w klubie.
Wydawać by się mogło, że legenda polskiej sceny rapowej z ponad piętnastoletnim stażem, może podczas nagrywania kolejnej płyty pozwolić sobie na wszystko. Tak było w przypadku ubiegłorocznej premiery „Note2”, wydanej chwile po spektakularnym powrocie Warszafskiego Deszczu. Tym razem po kilkukrotnym przesłuchaniu nowej płyty Tedego, pozostaje mały niedosyt i odrobina rozczarowania. Pierwsze na co zwróciłem uwagę to teksty, które niczym nie zaskakują, dość często brzmią nazbyt prostacko, co w połączeniu z przeciętnym flow sprawia nieciekawe wrażenie. Być może przyczyną tego jest trzecia płyta w przeciągu 13 miesięcy, nieoficjalnie nawet czwarta licząc grudniowe „AH24N2”. Raper daje nam natomiast możliwość wyboru numerów w zależności od nastroju w jakim aktualnie się znajdujemy. Na płycie są kawałki prześmiewcze, które należy traktować z przymrużeniem oka np. „La La La Lachon” czy „Weź się nim zajmij”, numery o podłożu czysto miejskim jak „Warszafski Styl” z Molestą, i „Muzyka Miejska” z gościnnym udziałem Pezeta, czy traktujące całkowicie o rapie m.in. „Mikrofon” i „WWR”. Łatwo zauważyć ile tematów potrafi poruszyć Tede, także podział na dwa krążki to strzał w dziesiątkę. Dla wielu dodatkową atrakcją będą gościnne zwrotki Eldo i Pezeta, czyli dwóch odwiecznych rywali rapera jeszcze za czasów bitwy w Płocku.
Muzycznie album nie odbiega jakością od poprzedniego krążka wyprodukowanego przez Sir Micha. W tej chwili jest to jeden z najlepszych producentów w naszym kraju, potrafiący odnaleźć się w niemal każdym klimacie, czego dowodem jest współpraca z niezliczoną liczbą artystów z różnych nurtów muzycznych. To dzięki niemu słuchając dwóch płyt nie nudzimy się i z każdym kolejnym numerem odkrywamy nową jakość w jego nagraniach.
„FuckTede/Glam Rap” wbrew początkowej krytyce i kilku zarzutów wobec Tedego, to album dobry i godny polecenia. Tylko i może aż dobry, bo w dyskografii rapera, były o wiele bardziej udane płyty, ale również słabsze lub na podobnym poziomie, poniżej którego na całe szczęście artysta nie schodzi. Mógłbym napisać, że wszystko co zostało powiedziane na tej płycie już słyszeliśmy, ale powstrzymuje się od tego typu osądów, gdyż wierzę, że Tede ma jeszcze parę asów w rękawie i na kolejnej płycie zaskoczy nas podwójnie. Bo przecież do tego zdążył już nas przyzwyczaić i miejmy nadzieję zrobi to za rok na zapowiedzianej już trzeciej płycie Warszafskiego Deszczu.
Wytwórnia: Wielkie Joł
Premiera: 24.06.2010
Tracklista „FuckTede”
- Intro
- Kalash
- Gryzę się w język
- WWR (śpiew Agata Malcherek)
- Muzyka miejska (feat. Pezet)
- Inne getto (śpiew Jaman)
- Warszafski styl (feat. Molesta)
- 50 Zet
- To nie film (feat. Wdowa, Eldo)
- P.S.P.M
- Mikrofon
- Dokąd idziesz Polsko?
- Mixtejp (feat. Numer Raz)
- Non Omnis Moriar (śpiew Sir Michu)
Tracklista “Glam Rap”
- Ja mój Walkman i mój Notes 2 (śpiew Mrozu)
- Glam Rap (śpiew Natalia Lesz)
- La La La Lachon
- Wielcy ludzie (śpiew Seta)
- Przelot (feat. Zgrywus)
- Imprezowy automat
- 22” Bccustom
- Superman (feat. Seta)
- Kocham ten styl WJ (śpiew Zgrywus)
- Weź się nim zajmij (śpiew Łysy Anioł, Tede, Sir Michu)







Dodaj komentarz